5 urodziny BeKaPu

Trudno uwierzyć, że to już oficjalnie 5 lat!

Brukselski Klub Polek świętował rocznicę swojego istnienia w wyjątkowy sposób. Był urodzinowy tort, huczne sto lat, wzruszający koncert i wspaniały bankiet w ambasadzie. Dzięki inicjatywie współzałożycielki i prezeski BeKaPu Anety Boratyńskiej powstała nagroda dla wybitnej Polki w Belgii uświetniająca nasze urodzinowe spotkanie. Jakby tego było mało, zaprosiłyśmy do współpracy inne tutejsze prężnie działające polskie stowarzyszenia:
Centrum Polonii w Leuven – Daskalia, Network.pl i Elles sans frontières.

Jak napisała na Facebooku Anna Sobczak:
„Piate urodziny naszego czwartego dziecka – BeKaPu! Aneta Górnicka-Boratyńska, dzięki za poczęcie! Pozostalym mamusiom i ciotkom – mam nadzieję, że doczekamy czasu, kiedy nasze dziecko stanie sie nastolatkiem!”

Podczas uroczystości w Salonach Ambasady RP odbył się finał konkursu „Wybitna Polka w Belgii – Joteyka”. Statuetkę Joteyki, piękną rzeźbę autorstwa Darii Grajek, wręczyła doktor Joannie Mierzejewskiej patronka honorowa naszej nagrody Pani Ambasadorowa Joanna Harazim. Laudację wygłosiła pisarka Grażyna Plebanek, a koncert fortepianowy z utworami zapomnianej romantycznej kompozytorki Marii Szymanowskiej zagrała Anna Ciborowska.

Jury złożone z przedstawicieli czterech organizacji miało trudne zadanie wyboru spośród sześciu wybitnych kandydatek, których sylwetki opisano na specjalnej stronie nagrody.
Kandydatkom i laureatce gratulujemy!

Sama nagroda zawdzięcza imię Joteyka trzem kobietom. Samej Józefinie Joteyko, żyjącej w Belgii, Polce wybitnej w dziedzinie nauki, a zwłaszcza psychologii, którą to postać z zapomnienia wydobyła ówczesna ambasadorowa Pani Grażyna Prawda dzieląc się jej życiorysem z Anetą Boratyńską. Niestety Pani Ambasadorowa nie mogła przyjechać na finał konkursu i dlatego przesłała nam poniższy list.

Szanowne Członkinie Brukselskiego Klubu Polek,

Nawet mięśnie silnie zmęczone zachowują pewną resztę siły, która nie może już ulec wyczerpaniu. Do takiej konkluzji doszła Józefa Joteyko w swej pracy doktorskiej, zatytułowanej „La Fatigue et la respiration elementaire du muscle”. Twierdzenie to przeszło do historii jako prawo rozporządzalnego minimum Joteyko. W 1896 roku Józefa Joteyko została doktorem wszech nauk lekarskich na Uniwersytecie Paryskim. Wkrótce potem otrzymała propozycję Instytutu Fizjologicznego Solvay’a w Brukseli, aby prowadzić tam badanie naukowe. Przenosi się do Belgii, gdzie pracowicie buduje swoją karierę, jak gdyby chciała sprawdzić wcześniej postawioną przez siebie tezę, że w dążeniu do samorealizacji potencjał sił jest niewyczerpany. Czyni to z właściwą dla siebie powściągliwością, skromnością, wręcz nieśmiałością. Serdeczna, życzliwa, ale niewylewna, otwarta potrafiła zjednywać sobie ludzi. Jej małe mieszkanko na III piętrze przy avenue Paul de Jaer stało się gościnną przystanią dla wielu przybyszy z Polski, którzy złaknieni wiedzyprzyjeżdżali do Belgii. W 1912 roku następuje zwieńczenie jej wysiłków naukowych – władze uniwersyteckie powierzają jej utworzenie pionierskiej placówki tzw. Międzynarodowego Fakultetu Pedologicznego. Odwiedzali go licznie zagraniczni naukowcy, ale także polscy studenci i nauczyciele.

Nela Samotyhowa w pośmiertnym wspomnieniu pisze, że Józefa Joteyko do tego czasu „żyła swą pracą, swymi relacjami z powagami naukowymi świata, gdy, [jako] uczestniczka licznych stowarzyszeń międzynarodowych, czuła się unoszoną przez wielki i wspaniały prąd życia Zachodu” i że po prostu „była Europejczykiem”. Pod wpływem znajomości z Edwardem Abramowskim, wybitnym filozofem, psychologiem i przede wszystkim „ojcem duchowym” idei socjalistycznych, mocniej zaczęła angażować się w „sprawy kraju”.

Z entuzjazmem przewodniczy obchodom rocznicy osiemdziesiątych urodzin Joachima Lelewela i popiera starania odnowienia tablicy pamiątkowej na domu, który zamieszkiwał przy rue des Eperonniers 58, przez grupę młodzieży filareckiej, która w 1911 roku w składzie m.in. Maria Dąbrowska, jej mąż Marian, Julian Kaden-Bandrowski, Julian Poniatowski czy cytowana wcześniej Nela Samotyhowa, założyła Towarzystwo jego imienia. Kiedy w 1910 roku tworzy się Międzynarodowe Muzeum – Mundaneum w Brukseli, Joteyko dokłada wszelkich starań, by znalazła się tam ekspozycja o Polsce, kraju, który przecież wtedy nie istniał na mapach świata.

Nie waha się również zrezygnować z pracy w Brukseli i powrócić do Polski po odzyskaniu przez nią niepodległości w 1918 roku. „Zamknęła okres swej świetności i europejskich triumfów, by po spartańsku robić rzeczy potrzebne. Miała przed sobą zadanie wyraźne: zaznajomienie polskich pedagogów z systemami psychologii pedagogicznej, wprowadzenie do ich narzędzi pracy doświadczeń, umiejętności obserwowania i analizy psychiki dziecięcej.”

Do tej pracy nie zdołało jej zniechęcić oziębłe przyjęcie w Warszawie w 1919 roku.
Pierwszej kobiecie, która w historii College de France wygłosiła wykład, a także wykładała na Sorbonie, w Genewie i Lyonie, odmówiono katedry psychologii na Uniwersytecie Warszawskim. Zamiast tego objęła Katedrę Psychologii Ogólnej i Pedagogicznej w Państwowym Instytucie Pedagogicznym w Warszawie, który jednak wkrótce z tych samych powodów niechęci, zazdrości czy zawiści, zamknięto w 1925 roku. Kontynuowała pracę naukowo-dydaktyczną w prywatnej uczelni Wolnej Wszechnicy Polskiej w Warszawie. Dwa lata później obroniła pracę habilitacyjną w Uniwersytecie Warszawskim. Zmarła w 1928 roku w wieku 62 lat.

Józefa Joteyko, cytując Nelę Samotyhową, „była epikurejczykiem, miłującym niezależność, dostatek, swobodę, pracę umysłową i piękno. Poza tym lubiła codzienną radość życia, która rodzi się z rzeczy najprostszych. Belgia, tak pełna koloru: zielona i ceglasto-purpurowa, kondensująca na małej przestrzeni olbrzymi ładunek energii ludzkiej, kraj starej kultury, ślicznych, gotycko-renesansowych miast, wielkiej sztuki, a przy tym niesłychanego bogactwa życia — odpowiadał jej usposobieniu, którego esencją była zrównoważona pogoda. Pani Joteyko spędzała letnie miesiące nad morzem na wybrzeżu belgijskim w La Panne lub w górach Szwajcarii. Kochała i czuła przyrodę. Lubiła podróże i piękne miasta. Znała się na uroku ich murów; architektura i muzyka przemawiały do niej ze wszystkich sztuk najbardziej. Jeździła we wrześniu na koncerty dzwonów do Malines. Na wiosnę, gdy kwitną drzewa, wyjeżdżała na wieś pod Brukselę. Po długich godzinach pracy szła chętnie do kawiarni lub kina.”

Szanowne Panie,

Szczęśliwie i nieoczekiwanie dla mnie moje poszukiwania śladów naszej krewnej Neli Samotyhowej w Brukseli pozwoliły odkryć Józefę Joteyko. Jestem bardzo wdzięczna Brukselskiemu Klubowi Polek, że zechciał przywrócić pamięć tej zapomnianej uczonej, wybitnej Polki mieszkającej i tworzącej w Belgii 100 lat temu, fundując nagrodę „Joteyka”. Gratuluję nominacji kandydatkom do tej nagrody. Każda z Was zasługuje na to wyróżnienie, bo w sposób wyjątkowo kreatywny osiągnęłyście sukces w warunkach trudniejszych, bo na emigracji. Podobnie jak Joteyko jesteście najlepszymi ambasadorkami Polski. We wszystkich dążeniach do spełnienia Waszych marzeń i celów, starczy Wam sił, bo one według Joteyko są niewyczerpane. Podobnie jak ona w swej pracy twórczej nie zapominajcie przy tym o zwykłej radości życia.

Wszystkie jesteście zwyciężczyniami i nie zazdroszczę Kapitule, która musiała dokonać trudnego wyboru. Laureatce serdecznie gratuluję!

 

Pozdrawiam serdecznie z Warszawy,

Grażyna Prawda

1.06.2016


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s